Список форумов Поговорим о Польше Поговорим о Польше
Уютный форум о Польше и не только - www.forum.opolshe.ru
 
 FAQFAQ   ПоискПоиск   ПользователиПользователи   ГруппыГруппы   РегистрацияРегистрация 
 ПрофильПрофиль   Войти и проверить личные сообщенияВойти и проверить личные сообщения   ВходВход 

Obraz Polaka - malkontenta. Pekniety autoportret

 
Начать новую тему   Ответить на тему    Список форумов Поговорим о Польше -> Polska Prasa / Dowolne media po polsku
Предыдущая тема :: Следующая тема  
Автор Сообщение
Rain



Зарегистрирован: 07.01.2005
Сообщения: 21258
Откуда: Варшава/Москва

СообщениеДобавлено: Чт Дек 10, 2009 11:14 pm    Заголовок сообщения: Obraz Polaka - malkontenta. Pekniety autoportret Ответить с цитатой

Obraz Polaka - malkontenta
Pęknięty autoportret
http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1500999,1,obraz-polaka---malkontenta.read

Z wielu badań opinii wyłania się obraz Polaków jako neurotycznej społeczności, która sama nie bardzo wie, co o sobie myśleć.

Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem – oświadczył w programie Tomasza Lisa poseł Ryszard...
Jednak duma

Powody do prawdziwej dumy odnajduję dopiero teraz.

Lubimy źle mówić o sobie. Sami pielęgnujemy te czarne mity: Polak pijak, antysemita, złodziej, dewot i leser. Gdzieś w głębi duszy jesteśmy przekonani, że nic się nie uda. Nie może się udać; bo tutaj jest, jak jest, bo taki już nasz narodowy charakter, bo złośliwe krasnoludki ciągle sikają nam do mleka. Brak pewności siebie przeradza się w nieufność do obcych i przekonanie, że wszyscy chcą nas wykorzystać. Bardzo chcemy, by świat nas docenił, ale gdy chwali, nie wierzymy. Jesteśmy drażliwi na punkcie narodowej dumy, ale uwielbiamy samobiczować się negatywnymi porównaniami.

To nie jest tylko kwestia stylu. Pogląd na samych siebie, co w socjologii nazywa się autostereotypem, ma bezpośredni wpływ na to, jak radzimy sobie z rzeczywistością. Dowodzi tego choćby przeprowadzone niedawno badanie Azjatek, które skonfrontowano z dwoma stereotypami: kobiety są słabsze w wykonywaniu zadań matematycznych i Azjaci są matematycznie uzdolnieni. W zależności od tego, czy badanym przypominano, że są kobietami, czy że są Azjatkami, zaniżały bądź zawyżały swoje szanse. Niestety to działa.

Państwo to nie ja

W rankingu dumy narodowej, prowadzonym przez National Opinion Research Center (Uniwersytet Chicago), Polacy znaleźli się na 29 miejscu, po Wenezueli, RPA, po Węgrach, Słoweńcach, Rosjanach czy Czechach. Właściwie wyszło, że wolelibyśmy być obywatelami jakiegoś innego kraju i często wolimy ukryć, skąd pochodzimy. W tegorocznym brytyjskim raporcie New Economics Foundation, w którym przebadano 40 tys. mieszkańców 22 europejskich krajów, Polacy wypadli jako jeden z najbardziej pesymistycznych narodów Europy. Pytani o odczucia na temat sfery publicznej i prywatnej, wylądowali na końcu europejskiej stawki. Z drugiej strony, gdy CBOS pyta, z czego są zadowoleni, 94 proc. mówi, że z dzieci, 85 proc. – z małżeństwa, 76 proc. – z miejsca zamieszkania, a 59 proc. – z pracy.

Co kilka lat CBOS przeprowadza także badania pod hasłem „Typowy Polak i Europejczyk – podobieństwa i różnice”. Dół wizerunkowy przeżyliśmy w 2001 r. Kilka lat później to się trochę odbiło, ale mniemanie o sobie nadal mamy niskie. Oceniamy siebie jako zagubionych, niepewnych siebie, mniej wykształconych i kulturalnych niż Europejczycy, mniej zaradnych i mniej oszczędnych, mniej życzliwych, mniej otwartych na innych, mniej uczciwych. Na przestrzeni lat największe różnice dotyczą pytań o to, czy Polak dobrze pracuje i szanuje pracę. Ciągle dajemy tu przewagę Europejczykom, ale już naprawdę niewielką. W tym samym czasie pytani wprost (TNS OBOP 2005 r.), czy do pracy należy przywiązywać większą wagę niż do czasu wolnego (71 proc. odpowiada – tak), wychodzimy na mistrzów pracoholizmu, bijąc na głowę nie tylko wyluzowanych Holendrów czy Brytyjczyków, ale nawet Niemców.

W tym samym badaniu z 2007 r. autorstwa Piotra Radkiewicza i Krystyny Skarżyńskiej prawie 70 proc. Polaków deklaruje zadowolenie z życia, a jednocześnie 90 proc. twierdzi, że powinno się być czujnym, bo ktoś nas może oszukać, 84 proc. jest przekonanych, że jest w naszym społeczeństwie wiele osób, które mogą zaatakować kogoś bez powodu, ze zwykłej podłości. Ponad 60 proc. zgadza się z tezą, że z roku na rok mniej jest ludzi naprawdę godnych szacunku, a coraz więcej takich, którzy nie mają za grosz moralności i są zagrożeniem dla wszystkich naokoło. Wygląda na to, że bardzo dobrze żyje nam się w piekle. Skąd ta schizofrenia?

Według prof. Krystyny Skarżyńskiej to nie jest kwestia negatywnego, ale pękniętego autowizerunku.

– Ludzie myślą o sobie w kategoriach pozytywnych, mają poczucie sukcesu, skuteczności; mówią: moja rodzina radzi sobie dobrze, ja potrafię, ale inni są nieuczciwi, niemoralni, leniwi, oszukują – tłumaczy. – Ja jestem w porządku, ale inni nie. A już zwłaszcza negatywnie myślimy o przedstawicielach państwowych instytucji i urzędów. Ciągle traktujemy państwo jako obce, nie nasze. Tak jakbyśmy to nie my wybierali rządzących w demokratycznych wyborach.

Syndrom nieufności

Uwierzyliśmy w siebie, ale nie w innych. O innych myśli się dobrze, kiedy się im ufa. Tak więc w centrum problemu tkwi kwestia społecznego zaufania, przypomnijmy – jednego z najniższych w Europie. Nieufność paraliżująca wspólnotowe działania i życie obywatelskie. Ale ponieważ od lat mówi się o tym i pisze, odmieniając termin „zaufanie” przez wszystkie przypadki, coś drgnęło. Od kilku lat poziom społecznego zaufania Polaków rośnie. W porównaniu z 2005 r. procent respondentów odpowiadających twierdząco na pytanie, czy większości ludzi można ufać, zwiększył się z 20 do 28. I jak tak dalej pójdzie, za kilka lat możemy osiągnąć poziom z 1989 r., kiedy wynosił on 35 proc. Problem w tym, że rośnie powoli i nadal jest bardzo niski. Według prof. Skarżyńskiej nie można całej winy w tej kwestii zrzucać na PRL, ale ponieważ zjawisko to dotyczy większości postkomunistycznych krajów, coś jest na rzeczy.

– Brak zaufania, poczucia kontroli, bezradność, to część objawów PTSD, czyli syndromu stresu pourazowego – tłumaczy. – A czymś takim dla wielu Polaków była transformacja. Poziom obaw był wówczas maksymalny, a zagrożenia upatrywano we wszystkim: krucha demokracja, raczkujący kapitalizm i przekonanie, że nikt nam nie pomoże. Doznany szok transformacji, poczucie niesprawiedliwości, że „nie tak miało być”, przekłada się na poczucie krzywdy, zawiedzione zaufanie i ta martyrologiczna postawa była w Polsce bardzo silna. Ale i to się zmienia.

Zdaniem prof. Skarżyńskiej niskie zaufanie i nie najlepszy grupowy Polaków obraz własny mają jednak bardziej złożone przyczyny. Pierwszy czynnik to kolejne zawody ze strony władzy i autorytetów. Tam, gdzie wybuchają afery, takie jak Watergate czy Rywina, spada społeczne zaufanie, a pokolenie, które dojrzewa w tej atmosferze, wykazuje mniejszą ufność, która odbudowuje się bardzo powoli.

Czynnik drugi to struktura społeczna. Tam, gdzie rozpiętości dochodowe są duże, tworzy się zatomizowane społeczeństwo, żyjące w izolowanych grupach, w światach zamkniętych osiedli. To sprzyja nieufności, rośnie liczba stereotypów, łatwo uruchamiają się negatywne sądy o innych i nie ma jak ich zweryfikować, bo nie ma kontaktów. Międzygrupowe mury są u nas bardzo wysokie.

Wreszcie czynnik trzeci – autorytarne wychowanie, które niesie przekaz, że światem rządzi siła, ludzie dzielą się na mocnych i słabych, a ufać można tylko najbliższym. Skutkiem tego jest niechęć do zagłębiania się we własne stany psychiczne i poznawania innych ludzi, wnikania w ich motywy, potrzeby, bo jest to postrzegane jako słabość. Autorytaryzm w polskim modelu wychowania produkuje ludzi zamkniętych w wąskim kręgu rodziny, zajętych swoimi sprawami, nastawionych na konfrontację, a nie na współpracę.

Polak kontra Polak

Cała współczesna psychologia przekonuje, że podstawową potrzebą człowieka jest potrzeba pozytywnej samooceny i postrzegania siebie w korzystnym świetle. I tu ujawnia się kolejny polski paradoks. W międzynarodowym sondażu społecznym ISSP, przeprowadzonym w 21 krajach, Polacy znaleźli się wśród sześciu nacji o najniższym poziomie dumy z własnych osiągnięć. Jednocześnie, gdy chodzi o poziom nacjonalizmu i faworyzowania własnego narodu, znaleźliśmy się w górnej szóstce. Jest to zupełnie niezgodne z przewidywaniami teorii tożsamości społecznej. Silna identyfikacja z narodem to niemal synonim jego pozytywnej oceny. Wszędzie, tylko nie u nas.

To się ujawniło już w połowie lat 90., gdy przeprowadzono badania wśród studentów polskich i holenderskich. Polscy studenci wymieniali więcej negatywnych (63 proc.) niż pozytywnych (36 proc.) cech typowego Polaka. U Holendrów wynik był dokładnie odwrotny. Zarazem polscy studenci wykazywali znacznie wyższą identyfikację narodową w porównaniu z Holendrami, którzy bardziej pozytywnie oceniali swoją narodowość, ale byli z nią mniej związani. Prowadzone w kolejnych latach badania przynosiły podobne wyniki. Najszerzej zakrojone przeprowadził kilka lat temu zespół pod kierunkiem prof. Ireneusza Krzemińskiego. Badacze chcieli ustalić, jakie czynniki sprzyjają negatywnemu autostereotypowi. Licealiści i studenci postrzegają typowego Polaka zdecydowanie źle, w grupie wiekowej 25–39 lat autostereotyp był bliski wartości zerowej, a wśród badanych w wieku 40–59 lat nawet pozytywny, aby u ludzi po 60 znów zadołować. Druga zależność to wykształcenie: średnie i wyższe wiąże się z negatywnym autostereotypem, podstawowe i zawodowe – z pozytywnym. Trzecia – miejsce zamieszkania: badani z dużych miast postrzegali typowego Polaka najgorzej, ze średnich – nieco lepiej, ale nadal źle, z małych miasteczek i wsi – pozytywnie.

Ten pesymizm młodych, wykształconych z wielkich miast można tłumaczyć wyższym poziomem krytycyzmu, wyższymi aspiracjami. Nieobciążeni doświadczeniem poprzedniego systemu przymierzają współczesną Polskę nie do PRL, ale do zachodniego świata, który coraz lepiej znają. Dr Michał Bilewicz, jeden ze współautorów badań, wymienia jeszcze jeden powód.

– Dla młodych negatywny autostereotyp to sposób na psychologiczne odcięcie się od swojej grupy narodowej. Wyjeżdżają za granicę, pracują tam, studiują i czują się bardziej związani ze swoimi europejskimi rówieśnikami niż ze starszymi pokoleniami Polaków. Mówiąc „Polacy” nie myślą o sobie, ale o całej tej anachronicznej ideologii narodu, którą wpajano im w szkole, o której słyszeli od starszych pokoleń i od polityków. Może gdyby szkoła zamiast tego wyrabiała w nich raczej marzenie o „Polsce słabej”, a nie Chrystusie narodów, łatwiej by ją zaakceptowali – mówi.

Jakkolwiek tłumaczyć fakt, że Polacy nie mają o sobie dobrego mniemania, musi on skutkować potężnym kompleksem niższości. Ale okazuje się, że i to ma swoją jasną stronę. Michał Bilewicz przeprowadził wiele eksperymentów dotyczących reakcji na zagrożenia statusu grupy własnej (ich rezultaty przedstawia w książce „Być gorszymi”). Wynika z nich, że w kulturach o tradycyjnie negatywnym stereotypie informacje naruszające wizerunek grupy własnej nie są odbierane jako zagrażające psychologicznie. W tej sytuacji badani byli mniej skłonni do faworyzowania swoich kosztem obcych, stawali się mniej uprzedzeni, skłonni dostrzegać bliskość i podobieństwo do ofiar działania własnej grupy (w badaniu pojawił się wątek Jedwabnego). Wniosek: brak pozytywnego autostereotypu uodparnia na zagrożenia statusu grupy własnej i sprzyja identyfikacji z innymi ludźmi.

Przekłuty balon

Inna rzecz, że przedmiotem badania byli studenci, a więc ci krytyczni, młodzi, wykształceni, z wielkich miast. Ale coś jest na rzeczy. Dyskusje o Jedwabnem czy o wypędzonych dobrze nam zrobiły. Z badań robionych w połowie lat 90. wynikało, że większość Polaków ma poczucie krzywdy; krzywdzili nas wszyscy: Niemcy, Rosjanie, Żydzi, komuniści i kapitaliści. Wręcz rywalizowaliśmy z Żydami, kto bardziej ucierpiał. Gdy podobne badania przeprowadzono po sprawie Jedwabnego, okazało się, że poczucie krzywdy zmalało. Było w tej debacie wiele reakcji histerycznych, wypierających, wręcz agresywnych, ale – może nawet podświadomie – zapisał się przekaz: inni też cierpieli, co więcej, cierpieli przez nas. Balon krzywd został przekłuty, choć pewnie nie do końca uszło z niego powietrze. Jesteśmy coraz bardziej pragmatyczni i coraz lepiej rozumiemy, że cierpiętnictwo przechodzące w roszczeniowość świata nie wzruszy.

– Są dwa typy patriotyzmu. Symboliczny, przywiązujący wagę do przeszłości, czyli groby, pomniki, śpiewy, martyrologia, i instrumentalny, w którym liczy się duma z osiągnięć własnego państwa – tłumaczy prof. Skarżyńska. – Niemcy na przykład mają bardzo niski patriotyzm symboliczny i wysoki instrumentalny. Ten symboliczny jest łatwiejszy, cechuje ludzi mniej wykształconych. Dominował w Polsce, ale mam wrażenie, że to się właśnie zmienia. Nadal lubimy się powzruszać podczas rocznic i pośpiewać ładne piosenki, ale już połowa Polaków uznaje, że pieniądze na narodowe pomniki można by wydać w bardziej pożyteczny sposób.

Powoli przymierzamy się, żeby stary, kiczowaty autoportret odstawić na strych, ale nowy jest dopiero w fazie szkicu. Portretowani pojedynczo mamy poczucie sukcesu, kontroli nad własnym życiem, doceniamy własne osiągnięcia. Na portrecie grupowym jednak nadal nie wychodzimy najlepiej. Jednak coraz częściej pojawiają się na nim takie cechy jak pracowitość, sumienność, ambicja. Ale na wszelki wypadek, żeby nie zapeszyć, wolimy ponarzekać, niż przyznać, że przez te 20 lat sporo jednak wyszło. I że kryzys nam się nie udał. Przynajmniej na razie.

_________________
Наши сайты: Варшава По-Русски - www.warsaw.ru , Русский Курьер Варшавы - www.rkw.3w.pl или www.kurier.opolshe.ru, Наши в Польше - www.rosjanie.pl и форум: www.forum.opolshe.ru, фейсбук: https://www.facebook.com/warsaw.ru/
Вернуться к началу
Посмотреть профиль Отправить личное сообщение Отправить e-mail Посетить сайт автора
Rain



Зарегистрирован: 07.01.2005
Сообщения: 21258
Откуда: Варшава/Москва

СообщениеДобавлено: Чт Дек 10, 2009 11:16 pm    Заголовок сообщения: Ответить с цитатой

Co o Polakach sądzą cudzoziemcy
____________________________________________

Rosjanin: macie kompleks
Dimitrij Strelnikoff (pisarz, reportażysta, biolog, autor książek „Ruski miesiąc” oraz „Nikołaj i Bibigul”. W Polsce od 18 lat):

Polska, do której przyjechałem w 1991 r., i ta dzisiejsza różnią się diametralnie. Wówczas Polacy byli nieufni, ksenofobiczni, strasznie zamknięci w sobie i potwornie zakompleksieni. Często pytano mnie wtedy, czy to prawda, że mówimy w Rosji „małe Polaczki”, a ja to tutaj usłyszałem po raz pierwszy. Dziś są otwarci i kolorowi. Rusofobia oczywiście nadal istnieje, ale też jest już inna. Tamta była bardziej podszyta lękiem, bo wolność była bardzo świeża: niby już można się pośmiać z Ruskich, ale tak do końca nie wiadomo. Dziś jest w niej marginalny oszołomski i fanatyczny nurt nienawiści do Rosji i drugi – bardziej zabawny, bazujący na stereotypach, które opisuję w „Ruskim miesiącu”.

Kompleks polski nie zniknął jeszcze do końca. To widać, gdy się porówna spojrzenie Polski i Rosji na świat. Rosjanie są bardziej pewni siebie, bo to w końcu duży, samowystarczalny kraj, więc patrzy się z niego na świat jak z okna wieżowca. Polacy ciągle filtrują świat przez pryzmat Polski. Tak jakby mówili: patrzcie, co myśmy zrobili dla świata, a świat co? Myśmy komunizm obalili, a Amerykanie wiz nam nie dają. Jest tu wielka potrzeba docenienia, podziwu, zaspokojenia ego. Z drugiej strony, coraz częściej widzę, że ten typ patriotyzmu ludzi denerwuje. Już by chcieli, żeby było normalnie.

To, co najbardziej mnie dziwi, to brak wiary w Polskę. Nie takiej wiary, która każe biec na barykady, bo to świetnie potraficie, ale takiej, która sprawia, że człowiek wstaje rano i się uśmiecha, bo jest piękny dzień. Przecież tyle wam się udało. Kraj się rozwija, drogi są coraz lepsze, miasta coraz bardziej estetyczne, zabytki odnowione, kobiety coraz piękniejsze, kabarety coraz śmieszniejsze.

Tylko Polacy nie chcą tego widzieć.

Dominikańczyk: macie obsesję
Carlos Gonzales-Tejera (dziennikarz, lektor hiszpańskiego, ekspert gastronomiczny, autor programów kulinarnych. W Polsce od 34 lat):

Jestem obywatelem świata. Podatki płacę w Warszawie, pracuję wszędzie, głosuję w Madrycie, a wakacje spędzam na Dominikanie. Ale żyjąc w Polsce tak długo, czuję się już tubylcem. A przez to moje spojrzenie jest bardziej krytyczne. To, że lubię Polskę i mam tu rodzinę, nie znaczy, że będę kibicował Gołocie, gadał głupoty o Kubicy czy wpadał w histerię polityki historycznej. To jest dziś w Polsce najgorsze, budowanie obrazu Chrystusa narodów, siedzącego okrakiem na Przedmurzu, totalna obsesja na punkcie polskości. To się przejawia w rzeczach małych i dużych. Prezydent Wałęsa, człowiek, którego szanuję, chodzący pomnik, przed walką Gołoty z Adamkiem mówi, że to niedobrze, jak Polacy walczą ze sobą. Jacy Polacy?! To są bokserzy, współcześni gladiatorzy, którzy walczą, bo im za to płacą. Albo Jedwabne i histeria, że Polacy nie mogli czegoś takiego zrobić. Nie Polacy, ale bandyci, łachudry i dranie, którzy zdarzają się w każdym narodzie.

Druga rzecz, która mnie smuci, to to, co stało się z polską inteligencją. Sprzedała się tabloidom. Nie ma już Judymów i Siłaczek. Przeraża mnie pogarda, z jaką elity, często chłopskiego pochodzenia, mówią o chłopstwie, blokersach, obciachach. A to właśnie elity, zwłaszcza polityczne, są w Polsce najbardziej zakompleksione. Pierwszy potężny kompleks to Rosja. Znam wykształconych ludzi, którzy nie słuchają Czajkowskiego czy Prokofiewa, bo to Ruscy. Drugi to Zachód, do którego Polska odnosi się raz z wyższością, a raz z niższością, co w gruncie rzeczy zawsze oznacza kompleks niższości. My, tacy wspaniali, katoliccy i papiescy, a Obama dogaduje się nad naszymi głowami. Jak mógł nam powiedzieć o tarczy 17 września. Moment, w którym Polacy zrozumieją, że dla świata 17 września to dzień jak każdy inny, Obama nie musi nosić przy sobie listy dat klęsk polskich, a Polska to kraj, jakich wiele, czyli średnio ważny, będzie początkiem normalności.

Niemka: macie wadę
Gabriele Lesser (historyczka, dziennikarka specjalizująca się w sprawach polskich. Od 14 lat korespondentka niemieckojęzycznych mediów w naszym kraju):

Pamiętam swój pierwszy dzień w Polsce. Rok 1985, październik, szaro i ciemno. Jako stypendystka UJ wylądowałam na dworcu w Krakowie. Paliła się jedna żarówka, ktoś miał po mnie przyjść, ale nie przyszedł. W akademiku też nic o mnie nie wiedzieli, nie dostałam kartek żywnościowych, w sklepach pusto, a ludzie powtarzali tylko: nie ma, nie wiem. Pomyślałam: nie dam rady wytrzymać tu przez rok. Ale wytrzymałam, bo poznałam środowisko studenckich kabaretów, zjeździłam z nimi cały kraj. Uczyłam się polskiego poczucia humoru i to była prawdziwa lekcja o Polsce. Kiedy po 10 latach wróciłam do Polski jako korespondentka „Die Tageszeitung”, myślałam, że mam tu wielu przyjaciół. A tej serdeczności już nie było, nikt nie miał dla mnie czasu, wszyscy gonili za karierą, pieniędzmi, byli niepewni, pełni lęku.

Dziś to na szczęście znowu się zmienia. Znów ważne są też takie wartości jak przyjaźń. W dzisiejszej Polsce najsmutniejszym momentem była dla mnie wygrana PiS, choć rozumiem, skąd się wzięła. To było po wielu dyskusjach, które burzyły historyczny mit Polaka jako bohatera i ofiary. Polacy stanęli i powiedzieli: co my teraz zrobimy? Nie mamy tożsamości historycznej. A Kaczyńscy obiecali, że ten obrazek naprawią. Ale teraz znów ruszają dyskusje krytyczne i myślę, że Polacy mają coraz bardziej dosyć tego ofiarnictwa. Dziś polski kompleks i to słynne polskie narzekanie jest coraz bardziej ograniczone do środowisk religijnych typu radiomaryjnego.

Gdy porównać młodych Polaków i młodych Niemców, uderza jedna rzecz. W Niemczech mnóstwo się dyskutuje, ale po to, by poznać nowe argumenty, inne perspektywy. To są produktywne kłótnie. U was, gdy się dyskutuje, to po jednej stronie musi być zwycięstwo, a po drugiej klęska. W dyskusji trzeba kogoś zniszczyć, zabić. I młodych też to niestety dotyczy, bo kultury dyskusji nie uczy ich ani szkoła, ani media, ani tym bardziej elity polityczne.

To dziś wg mnie największa polska wada: nie umiecie się produktywnie kłócić.

Indus: macie problem
JJ Singh (biznesmen, dyrektor biura podróży Weco Travel, prezes Polsko-Indyjskiej Izby Gospodarczej. W Polsce na stałe od 21 lat):

Polacy mają problem z otwartością na świat. Młodzież mniejszy, ale – poczynając od czterdziestolatków – im ktoś starszy, tym jest bardziej zamknięty i zakompleksiony. Ten kompleks nie dotyczy Azji, ale raczej Europy i Ameryki. Polacy czują się gorsi, moim zdaniem, zupełnie niesłusznie. Widzę zmiany, jakie zaszły od 1986 r., kiedy pierwszy raz przyjechałem do Polski. Zmienił się między innymi stosunek ludzi do pracy; teraz już nie ma powodów do wstydu, mimo iż w zachodniej Europie wciąż można usłyszeć, że Polacy są leniwi i mają najdłuższe weekendy. Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie, a także biznesowe, Polacy są lepszymi partnerami niż Niemcy i Amerykanie.

Myślę, że kompleksy Polaków biorą się z braku pewności siebie. Czują, że w przeciwieństwie do partnerów z Wielkiej Brytanii, Danii czy Niemiec, odebrali gorsze wykształcenie, nie nastawione na biznes i wstydzą się swojego angielskiego. Ale to się poprawia, kilka lat temu było dużo gorzej.

W Indiach Polska jest już dobrze znana. Coraz częściej pojawia się jako ważny gracz z tej części Europy.

_________________
Наши сайты: Варшава По-Русски - www.warsaw.ru , Русский Курьер Варшавы - www.rkw.3w.pl или www.kurier.opolshe.ru, Наши в Польше - www.rosjanie.pl и форум: www.forum.opolshe.ru, фейсбук: https://www.facebook.com/warsaw.ru/
Вернуться к началу
Посмотреть профиль Отправить личное сообщение Отправить e-mail Посетить сайт автора
golem



Зарегистрирован: 17.03.2006
Сообщения: 10861

СообщениеДобавлено: Чт Дек 10, 2009 11:30 pm    Заголовок сообщения: Ответить с цитатой

To, że w Polsce panuje kultura narzekania /bez względu na to jaki kto odniósł sukces/ to żadne odkrycie Laughing
_________________
Вернуться к началу
Посмотреть профиль Отправить личное сообщение
Rain



Зарегистрирован: 07.01.2005
Сообщения: 21258
Откуда: Варшава/Москва

СообщениеДобавлено: Чт Дек 10, 2009 11:42 pm    Заголовок сообщения: Ответить с цитатой

Eh tam. Wszyscy narzekamy.

Przyznam się szczerze, że uwielbiam różne polskie próby zrozumienia samych siebie (a nie tylko tego złego, co się dzieje w Rosji Smile ). Samokrytyka to podstawa wszystkiego moim zdaniem...

_________________
Наши сайты: Варшава По-Русски - www.warsaw.ru , Русский Курьер Варшавы - www.rkw.3w.pl или www.kurier.opolshe.ru, Наши в Польше - www.rosjanie.pl и форум: www.forum.opolshe.ru, фейсбук: https://www.facebook.com/warsaw.ru/


Последний раз редактировалось: Rain (Чт Дек 10, 2009 11:46 pm), всего редактировалось 1 раз
Вернуться к началу
Посмотреть профиль Отправить личное сообщение Отправить e-mail Посетить сайт автора
Draker



Зарегистрирован: 03.09.2009
Сообщения: 371
Откуда: Wawa

СообщениеДобавлено: Чт Дек 10, 2009 11:45 pm    Заголовок сообщения: Ответить с цитатой

Najważniejsze jest to, że obecnie głównym mitem, który gdzieś tam nakręca zbiorową podświadomość Polaków, to nie jest żaden rewanżyzm historyczny, czy odzyskanie pozycji dawnego mocarstwa, tylko dogonienie zachodu w poziomie zamożności. Myślę, że skoro chcemy, to mamy na to szansę w nie tak odległej przyszłości. Zachód jest zblazowany, dekadencki, a my mamy jeszcze coś do zrobienia... A kiedy to się stanie, to wszystkie inne kompleksy odpadną.
_________________
"Znajdujemy spokój wśród tych, co się z nami zgadzają, ale rozwijamy się pośród tych, którzy mają odmienne poglądy."
Frank A. Clark
Вернуться к началу
Посмотреть профиль Отправить личное сообщение
Draker



Зарегистрирован: 03.09.2009
Сообщения: 371
Откуда: Wawa

СообщениеДобавлено: Пт Дек 11, 2009 12:11 am    Заголовок сообщения: Ответить с цитатой

Rain писал(а):
Eh tam. Wszyscy narzekamy.

Przyznam się szczerze, że uwielbiam różne polskie próby zrozumienia samych siebie (a nie tylko tego złego, co się dzieje w Rosji Smile ). Samokrytyka to podstawa wszystkiego moim zdaniem...

Wiesz Rain.., rosyjskie forum dla Polaków samo z siebie narzuca kierunek, w którym podążają wypowiedzi. Na wielu innych polskich forach Polacy roztrząsają swoje problemy.

_________________
"Znajdujemy spokój wśród tych, co się z nami zgadzają, ale rozwijamy się pośród tych, którzy mają odmienne poglądy."
Frank A. Clark
Вернуться к началу
Посмотреть профиль Отправить личное сообщение
Маша_



Зарегистрирован: 12.01.2009
Сообщения: 2342
Откуда: Варшава

СообщениеДобавлено: Вс Дек 13, 2009 7:48 pm    Заголовок сообщения: Ответить с цитатой

W tym artykule nie było wyłącznie o narzekaniu.
Klika ciekawych spostrzeżeń.
Rain писал(а):
A to właśnie elity, zwłaszcza polityczne, są w Polsce najbardziej zakompleksione. Pierwszy potężny kompleks to Rosja. Znam wykształconych ludzi, którzy nie słuchają Czajkowskiego czy Prokofiewa, bo to Ruscy.

Rain писал(а):
U was, gdy się dyskutuje, to po jednej stronie musi być zwycięstwo, a po drugiej klęska. W dyskusji trzeba kogoś zniszczyć, zabić.

A co forumowicze-Polacy sądzą na ten temat?
Вернуться к началу
Посмотреть профиль Отправить личное сообщение
Jubus
Гость





СообщениеДобавлено: Вс Дек 13, 2009 8:33 pm    Заголовок сообщения: Ответить с цитатой

No co do tego drugiego stwierdzenie to fakt, ale tak samo postępują Rosjanie, albo zwycięstwo albo klęska. Polacy tak jak i Rosjanie jakoś nie potrafią cieszyć się z nawet małego zwycięstwa, nawet gdy przegrają.
Jak wygrają to jest euforia i uważanie siebie za nie wiadomo kogo, a jak przegrają to wielka tragedia i od razu szukanie winnych ale nie u siebie.
A co do samego toczenia dyskusji to jest to normalne z punktu widzenia psychologii, tak jak gdzieś tu nawet pisałem, w pewnym momencie uczestnika nie interesuje fakt obiektywny, ale chęć udowodnienia tego że ma się rację, a ktoś nie. To nie dotyczy tylko Polaków czy Rosjan ale chyba każdej nacji, każdej rasy, każdej kultury.
Poza tym myślę że Rosja to nie kompleks, raczej kompleks to Zachód i tak jak tu wyżej napisano jego zamożność, zorganizowanie cała wina natomiast za niepowodzenia Polaków w dojściu do tego kierowana jest na Rosję właśnie, inna sprawa że począwszy od XVI wieku to to państwo jest głównym zewnętrznym sprawcą zacofania i zamętu organizacyjnego w Polsce (żeby wspomnieć posła rosyjskiego jako de facto centrum decyzyjne w Rzeczypospolitej w XVIII wieku).
Poza tym jest np. cała masa polityków np. taki Kowal, którzy zdawać by się mogło są antyrosyjscy a jak sami mówią są filorosyjscy jeśli chodzi o kulturę czy sferę społeczną. Podobnie mam ja, ale moja rusofobia dotyczy bardziej fobii wobec antyrosyjskich organizmów państwowych takich jak WKM, Carstwo/Cesarstwo Rosyjskie czy ZSRR.
Вернуться к началу
pacyratsius



Зарегистрирован: 13.12.2009
Сообщения: 1

СообщениеДобавлено: Пн Дек 14, 2009 7:13 am    Заголовок сообщения: samoocena Ответить с цитатой

samoocena

//To, co najbardziej mnie dziwi, to brak wiary w Polskę. Nie takiej wiary, która każe biec na barykady, bo to świetnie potraficie, ale takiej, która sprawia, że człowiek wstaje rano i się uśmiecha, bo jest piękny dzień. Przecież tyle wam się udało. Kraj się rozwija, drogi są coraz lepsze, miasta coraz bardziej estetyczne, zabytki odnowione, kobiety coraz piękniejsze, kabarety coraz śmieszniejsze.//

Jest coś takiego w nas - mamy instynkt narodowy przerastający w megalomanię: my przedmurze, mesjasz narodów...
ale brak nam instynktu państwowego, brak zrozumienia, że naród - by istnieć i żyć godnie - musi dobrze zorganizować swoje PAŃSTWO,
a to wymaga pewnych ofiar z WOLNOŚCI oraz PODATKÓW.

Narzekomania: nasze klęski z winy sąsiadów, przegrana - bo wiatr niesprzyjający, boisko błotniste ...
jakby przeciwnik pływał przy innym wietrze, grał na lepszym boisku.

jan urbanik

PS
A "Dzieje głupoty w Polsce" Aleksandra Bocheńskiego czytał ktoś?
Вернуться к началу
Посмотреть профиль Отправить личное сообщение
Draker



Зарегистрирован: 03.09.2009
Сообщения: 371
Откуда: Wawa

СообщениеДобавлено: Пн Дек 14, 2009 2:06 pm    Заголовок сообщения: Re: samoocena Ответить с цитатой

pacyratsius писал(а):
samoocena

//To, co najbardziej mnie dziwi, to brak wiary w Polskę. Nie takiej wiary, która każe biec na barykady, bo to świetnie potraficie, ale takiej, która sprawia, że człowiek wstaje rano i się uśmiecha, bo jest piękny dzień. Przecież tyle wam się udało. Kraj się rozwija, drogi są coraz lepsze, miasta coraz bardziej estetyczne, zabytki odnowione, kobiety coraz piękniejsze, kabarety coraz śmieszniejsze.//

Jest coś takiego w nas - mamy instynkt narodowy przerastający w megalomanię: my przedmurze, mesjasz narodów...
ale brak nam instynktu państwowego, brak zrozumienia, że naród - by istnieć i żyć godnie - musi dobrze zorganizować swoje PAŃSTWO,
a to wymaga pewnych ofiar z WOLNOŚCI oraz PODATKÓW.

Narzekomania: nasze klęski z winy sąsiadów, przegrana - bo wiatr niesprzyjający, boisko błotniste ...
jakby przeciwnik pływał przy innym wietrze, grał na lepszym boisku.

jan urbanik

PS
A "Dzieje głupoty w Polsce" Aleksandra Bocheńskiego czytał ktoś?


Panie Janie. Mimo, że w jednym fragmentów na swoim forum pisze Pan o sobie jako o "polskim nacjonaliście", to z Pana różnych wypowiedzi bije coś całkiem przeciwnego. Dziwna z Pana persona.
Ofiary z wolności i podatków na rzecz państwa niech Pan zostawi Rosjanom, bo to najwyraźniej ich specyfika. Ja jestem przekonany, że silna Polska to Polska silna wolnością swoich obywateli i ich zamożnością. Państwo nie jest wartością samą w sobie. Państwo jest wartością tylko o tyle, o ile zabezpiecza wolność, własność o raz poczucie sprawiedliwości swoich obywateli. Inaczej państwo staje się zwykłą organizacją opartą na przemocy i wykorzystującą naiwność i ofiarność mieszkających w jego granicach ludzi - poddanych władzy.

_________________
"Znajdujemy spokój wśród tych, co się z nami zgadzają, ale rozwijamy się pośród tych, którzy mają odmienne poglądy."
Frank A. Clark
Вернуться к началу
Посмотреть профиль Отправить личное сообщение
Draker



Зарегистрирован: 03.09.2009
Сообщения: 371
Откуда: Wawa

СообщениеДобавлено: Пн Дек 14, 2009 2:45 pm    Заголовок сообщения: Ответить с цитатой

Маша_ писал(а):
Rain писал(а):
U was, gdy się dyskutuje, to po jednej stronie musi być zwycięstwo, a po drugiej klęska. W dyskusji trzeba kogoś zniszczyć, zabić.

A co forumowicze-Polacy sądzą na ten temat?

Może dlatego dlatego, że u nas dyskusje cos znaczą Smile Wyrażają rzeczywisty spór i nie wszystko jest teatrem z zakulisowym scenariuszem. Po prostu u nas polityka uciera się w mediach. Pod tym względem u Was jest większy porządek, to fakt.

Natomiast jeśli chodzi o media, to moja obserwacja jest taka, że w Polsce regularnie podnosi się poziom i zakres debaty publicznej oraz odpowiedzialność za słowa.

_________________
"Znajdujemy spokój wśród tych, co się z nami zgadzają, ale rozwijamy się pośród tych, którzy mają odmienne poglądy."
Frank A. Clark
Вернуться к началу
Посмотреть профиль Отправить личное сообщение
Draker



Зарегистрирован: 03.09.2009
Сообщения: 371
Откуда: Wawa

СообщениеДобавлено: Пн Дек 14, 2009 3:08 pm    Заголовок сообщения: Ответить с цитатой

Маша_ писал(а):
Rain писал(а):
U was, gdy się dyskutuje, to po jednej stronie musi być zwycięstwo, a po drugiej klęska. W dyskusji trzeba kogoś zniszczyć, zabić.

A co forumowicze-Polacy sądzą na ten temat?

No chyba, że to miała być ogólna refleksja, a ja znowu wyskoczyłem z polityką. Jeśli nie mówimy o mediach i polityce, to przyznam że nie zauważyłem czegoś takiego. Nie mam zdania.

_________________
"Znajdujemy spokój wśród tych, co się z nami zgadzają, ale rozwijamy się pośród tych, którzy mają odmienne poglądy."
Frank A. Clark
Вернуться к началу
Посмотреть профиль Отправить личное сообщение
Маша_



Зарегистрирован: 12.01.2009
Сообщения: 2342
Откуда: Варшава

СообщениеДобавлено: Чт Дек 17, 2009 10:02 pm    Заголовок сообщения: Ответить с цитатой

Jubus писал(а):
No co do tego drugiego stwierdzenie to fakt, ale tak samo postępują Rosjanie, albo zwycięstwo albo klęska. Polacy tak jak i Rosjanie jakoś nie potrafią cieszyć się z nawet małego zwycięstwa, nawet gdy przegrają.
Jak wygrają to jest euforia i uważanie siebie za nie wiadomo kogo, a jak przegrają to wielka tragedia i od razu szukanie winnych ale nie u siebie.

Skąd taka głęboka wiedza na temat Rosjan? : )
Draker писал(а):
Wyrażają rzeczywisty spór i nie wszystko jest teatrem z zakulisowym scenariuszem.

Draker писал(а):
a ja znowu wyskoczyłem z polityką. Jeśli nie mówimy o mediach i polityce, to przyznam że nie zauważyłem czegoś takiego.

A może jest to po prostu kwestia braku umiejętności prowadzenia dyskusji?
My mówimy:"В споре рождается истина". Dyskusja nie powinna służyć temu, żeby zniszczyć przeciwnika, tylko żeby znaleźć wspólny mianownik, który posłuży bazą dla dalszych ustaleń.
To tak, jak z negocjacjami w biznesie. W przeciągu ostatnich 7 lat obserwuję, jak zmienia się styl negocjacji, w jakim kierunku firmy szkoleniowe szkolą swoich klientów: negocjacje teraz - to nie znalezienie konsensusu, kiedy wszyscy są zadowoleni, tylko postawienie jednej ze stron pod ścianą, często za pomocą fałszywych argumentów. Ponoć w biznesie nie powinno być skrupułów, ale kiedy tak rozmawiam się z ludźmi, którzy wiem, że mają rodziny, chwalą się tym, że pielęgnują tradycje katolickie i t.d., zastanawiam się, jak te dwie skrajne postawy (biznesowa i prywatna) mogą współistnieć w jednym człowieku.
Вернуться к началу
Посмотреть профиль Отправить личное сообщение
Jubus
Гость





СообщениеДобавлено: Пт Дек 18, 2009 9:26 am    Заголовок сообщения: Ответить с цитатой

Маша_ писал(а):
To tak, jak z negocjacjami w biznesie. W przeciągu ostatnich 7 lat obserwuję, jak zmienia się styl negocjacji, w jakim kierunku firmy szkoleniowe szkolą swoich klientów: negocjacje teraz - to nie znalezienie konsensusu, kiedy wszyscy są zadowoleni, tylko postawienie jednej ze stron pod ścianą, często za pomocą fałszywych argumentów. Ponoć w biznesie nie powinno być skrupułów, ale kiedy tak rozmawiam się z ludźmi, którzy wiem, że mają rodziny, chwalą się tym, że pielęgnują tradycje katolickie i t.d., zastanawiam się, jak te dwie skrajne postawy (biznesowa i prywatna) mogą współistnieć w jednym człowieku.

To jest właśnie to o czym mówiłem, w sporze bądź negocjacjach odchodzi się z czasem od obiektywizmu i zadowolenia obydwu stron, co oparte jest zresztą na teorii gier do zwykłej prostackiej i egoistycznej postawy: Nie ważne jak jest, ma wyjść tak że ja mam rację, albo ja wygram albo przegram. Jak wygram to zniszczę przeciwnika, pokaże mu kim ja jestem.
Jest to zwyczajna prymitywna postawa, chyba pozostałość bo "małpim" umyśle z przeszłości.
A sam styl prowadzenia dyskusji jest świetnie opisany w książkach o Eurystyce, czyli sztuce prowadzenia sporów, stworzyli ją razem z Retoryką wybitni myśliciele greccy i rzymscy co ciekawe ich treść nie wiele straciła na aktualności.
Negocjacje powinny dawać obopólne zyski, w Polsce niestety ale także i w innych krajach post-socjalistycznych jest wolna amerykanka i tu nie patrzy się na obopólną korzyść. W krajach wysoko rozwiniętych firmy konkurenci dawno zrozumiały że wpółpraca może dać więcej korzyści niż wojna. Widać to choćby na przykładzie sektora logistycznego i sektora FMCG gdzie w krajach zachodnich firmy zamiast walczyć o klienta tworzą sojusze i pomagają sobie nawzajem(np. jedna firma nie jest w stanie wysłać ciężarówek to robi to druga za zgodą tej pierwszej).
Ja myślę że ta cecha absolutnie nie jest cechą wyłącznie polską ja bym ją raczej zakreślił do obszaru północno-słowiańskiego, nie widać tego po Czechach którzy ulegli pod tym względem germanizacji ale widać to u Polaków, Rosjan czy Ukraińców którzy swoim zachowaniem w zasadzie nie wiele się od siebie różnią(w znaczeniu nie pozytywnym), szczególnie po alkoholu. Wiele cech o których tu mowa nie wzięły się znikąd są jakby tradycją krwi stąd moja teoria o tym że Rosjanie zachowują się podobnie jak Polacy, widać to zresztą w rosyjskiej polityce zagranicznej - tu zasada wygram lub przegram jest aż nazbyt widoczna - patrz rozszerzenie NATO, wszelkiego rodzaju strefy wpływów itd.
Вернуться к началу
Показать сообщения:   
Начать новую тему   Ответить на тему    Список форумов Поговорим о Польше -> Polska Prasa / Dowolne media po polsku Часовой пояс: GMT + 1
Страница 1 из 1

 
Перейти:  
Вы не можете начинать темы
Вы не можете отвечать на сообщения
Вы не можете редактировать свои сообщения
Вы не можете удалять свои сообщения
Вы не можете голосовать в опросах
Вы не можете вкладывать файлы
Вы не можете скачивать файлы


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group